środa, 29 października 2014

Rozdział 7

Got a secret. Can You keep it? 

***

Kurwa! kurwa! kurwa!
Cholera! cholera! cholera!
Nie! Nie! Nie! Nie! Nie!
Rafael się wścieknie!
To pierwsze co pomyślała Arianna, gdy usłyszała słowa Leto.

Ale właściwie my to się już znamy...


- Znacie się? - Głos Rafaela tylko z pozoru brzmiał spokojnie kiedy patrzył to na Ariannę to na Jareda.
- Tak, my... - zaczął Leto, ale kobieta nie dała mu dokończyć.
- Poznaliśmy się w trakcie wywiadu - wpadła mu w słowo, zmyślając pierwszą lepszą rzecz jaka przyszła jej do głowy.
- Tak? - Rafael uniósł brwi - Wydawało mi się, że już nie robisz wywiadów z celebrytami.
- To było dawno temu - machnęła ręką jakby to nie było nic godnego uwagi. - Zresztą, ten wywiad i tak się nigdy nie ukazał - dodała ciszej dla uwiarygodnienia swojej historii. Błagam zostawmy już ten temat....
- A to czemu? - Rafael nie dawał za wygraną.
- Bo... yyyy... - Arianna rzuciła spanikowane spojrzenie w stronę Leto, który chociaż nie miał zielonego pojęcia o co chodzi zrozumiał, że kobieta szuka u niego wsparcia.
- Nie bardzo byłem wtedy rozmowny - rzucił pół żartem próbując wyciągnąć dziewczynę z opresji.
- To było dawno temu, porzućmy już ten temat.- warknęła nagle Arinna patrząc na Rafaela. Miała nadzieję, że chłopak potraktuje jej irytację jako niechęć do rozmawiania o niepowodzeniu w pracy i da sobie wreszcie spokój. Miała rację. Sant-Andre wiedział doskonale, że Aria nie znosi kiedy coś jej nie wychodzi i przyznanie się do tego, że nie udało jej się przebić przez wrogość Leto i zrobić materiału musi ją sporo kosztować. Postanowił więc dać kobiecie spokój.
- Panno Ludbrook - zwrócił się nagle Rafael do Emmy - Ustaliliśmy co prawda, że porozmawiamy o tej umowie dzisiaj, ale może nie psujmy sobie takiego miłego wieczoru biznesowymi negocjacjami? - popatrzył przez chwilę po stojących obok mężczyznach - Zapraszam w poniedziałek do mojego biura. Tam wszystko obgadamy. - Uśmiechnął się szeroko do Emmy, która z trudem przełknęła ślinę, bo nagle zaschło jej w gardle.
- Jeśli tak pan woli - wydukała próbując jednocześnie odchrząknąć.
- Zatem jesteśmy umówieni - zawyrokował Sant-Andre.

***

Chociaż początkowa Jared planował powrót do domu zaraz po odbębnieniu rozmowy z prezesem teraz zmienił zdanie. Musiał porozmawiać z Arianną. Musiał się dowiedzieć o co w tym wszystkich chodzi. Czemu kobieta okłamuje swojego chłopaka i co on ma z tym wszystkim wspólnego? 

Kręcił się więc po sali wodząc wzrokiem za brunetką i czekając na jakiś dogodny moment na porozmawianie z nią. Nie było to jednak proste, bo Sant-Adre nie opuszczał jej nawet na chwilę. Stał ciągle przy jej boku, obejmował ją, trzymał za rękę. Kilka razy Jared widział też jak Rafael i Arianna tańczą razem na parkiecie objęci, przytuleni, wpatrzeni tylko w siebie.

Nie potrafił tego wytłumaczyć, ale ten widok wywoływał u niego niezrozumiały gniew. W każdej z takich chwil miał ochotę podbiec do Sant-Andre odrąbać mu ręce, porwać dziewczynę w ustronne miejsce a potem samemu pieścić ją i całować, słyszeć jak szepcze bez tchu jego imię. Tak, to waśnie chciał robić. Chciał być na miejscu tego dupka Rafaela. Móc tak jak on ją obejmować, całować a potem... Na samą myśl o tym co mogłoby się dziać potem robiło mu się gorąco i twardo we wszystkich odpowiednich miejscach.

Powietrze. Potrzebował zimnego powietrza, żeby ostudzić gorące myśli. Ruszył więc w stronę otwartych drzwi na taras, jednak kiedy tylko znalazł się na zewnątrz stanął jak wryty. Była tam. Sama. Opierała się łokciami o balustradę tarasu i patrzyła przed siebie. Jared powędrował wzrokiem po jej seksownie wygiętym ciele, wypiętych pośladkach, wyprostowanych nogach w wysokich szpilkach. Wyglądała jak kotka a on miał ochotę ją pogłaskać... Zastanawiał się jaka jest w dotyku jej skóra, jakby to było przejechać dłonią po jej nagim kręgosłupie, aż do tych krągłych pośladków, a potem niżej... 

Leto, ochłoń, wykorzystaj okazję i zagadaj wreszcie do dziewczyny!! Upomniał w duchu sam siebie. Stał tak jeszcze przez chwilę i rozważał wszystkie możliwe teksty jakim mógłby zacząć rozmowę. Każdy kolejny był bardziej żałosny od poprzedniego:
Co taka seksowna kobieta jak Ty robi w takim brudnym umyśle jak mój? Świetne! Z miejsca ją w sobie rozkochasz!
Cześć, myślałem o Tobie od pierwszej chwili kiedy się spotkaliśmy. A teraz Ty jesteś tutaj. Tylko czemu z tym dupkiem? Nie wolałabyś mnie? Taaa, genialne i ani trochę nie przerażające!
Czerwony właśnie został moim ulubionym kolorem. Do dupy
To Christian Louboutin powinien płacić Tobie za noszenie jego butów. Prawda. Ale nadal do dupy.
Zawsze wolałem blondynki, ale dzisiaj zmieniam zdanie. Ty się Leto puknij w ten swój głupi łeb.

Jared stał w wejściu na taras czując, że wariuje. Czy on właśnie kłócił się sam ze o to którą z bardziej debilnych odzywek odstraszyć tę piękną dziewczynę raz na zawsze?
Człowieku! Ile Ty masz lat? Robiłeś to milion razy, umiesz rozmawiać z kobietami! Nie zachowuj się jak ostatnia pizda! Skarcił się w duchu po raz ostatni i ruszył w stronę kobiety.  Oparł się podobnie jak ona o barierkę tarasu i udając nonszalancję powiedział:

- A więc masz na imię Arianna - Brawo Jared, twoja błyskotliwość wzbija się na wyżyny, pomyślał kiedy Aria spojrzała na niego dziwnie i z powrotem odwróciła wzrok - Nie przedstawiłaś mi się przy naszym pierwszym spotkaniu. - Dodał tytułem wyjaśnienia. 
Popatrzył na dziewczynę czekając aż wreszcie się odezwie. Ona jednak uparcie patrzyła przed siebie, co dało mu chwilę na studiowanie jej pięknego profilu - zgrabnego zadartego nosa, pełnych warg...
- Dziękuję - odezwała się nagle.
- Za co? - zdziwił się Jared.
- Że mnie nie wydałeś - usłyszał w odpowiedzi.
- Właściwie to powinienem Cię przeprosić, że Cię wkopałem - muzyk uśmiechnął się przepraszająco.
- Skąd mogłeś wiedzieć... - wzruszyła ramionami. I na kilka chwil zapadła między nimi cisza.
- Dlaczego? - Jared zadał wreszcie pytanie na które najbardziej chciał znać odpowiedź.
- Co dlaczego? - teraz to ona była zdziwiona.
- Dlaczego mu nie powiedziałaś? - doprecyzował.
- Czy to ważne? - wzruszyła ramionami
- Dla mnie tak
- Rafaelowi zdarza się być... - zawahała się na chwilę jakby zastanawiała się czy powinna to mówić -  nadopiekuńczym. Gdyby się dowiedział zaraz zacząłby panikować, marudzić. Zwaliłby winę na moją pracę. Itd. - machnęła ręką.
- Z dzisiejszej rozmowy wywnioskowałem, że jesteś dziennikarką - brawo Leto, kolejny popis błyskotliwości.
- Jestem - przytaknęła.
 - No więc co ma do tej kradzieży Twoja praca?
 - Nic - zbyła go dość szorstko zła na siebie, że powiedziała za dużo.
- Chyba jednak coś skoro o tym wspomniałaś. - Jared nie dawał za wygraną.
- Słuchaj, normalnie to ja zadaje pytania.  - Powiedziała  chcąc ukrócić niewygodną konwersację - Nie podoba mi się to przesłuchanie.
- Nie wydaje Ci się, że należy mi się odrobina wyjaśnień? - Leto starał się nie okazywać irytacji, którą zaczynał czuć. Ta rozmowa nie szła po jego myśli.
- Nie prosiłam cię, żebyś mi pomagał - warknęła.
- Nie ale... - zaczął
- Nie licz więc na jakieś wylewne podziękowania - dokończyła nie zwracając uwagi na jego próbę wtrącenia się.
- A czy ja cię o nie proszę? - teraz to Jared dał upust swojej irytacji
- Wiesz co, nie mam ochoty na tę rozmowę. - Powiedziała prostując się - Dobranoc - Ruszyła w stronę wejścia do budynku.
- Poczekaj - Chociaż sam był zły,Jared nie chciał pozwolić jej tak szybko odejść. Złapał ją za rękę kiedy go mijała i pociągnął w swoją stronę tak mocno, że prawie zachwiała się na swoich wysokich szpilkach. Żeby nie upaść postąpiła kilka kroków na przód tak że stała bardzo blisko Jareda. Tak blisko, że mógł poczuć delikatny aromat perfum i bijacie od jej ciała ciepło. - Nie oczekuje od ciebie podziękowań - powiedział patrząc jej w oczy - Chcę tylko zrozumieć o co w tym wszystkim chodzi.- Niesłychaną wręcz siłą woli powstrzymał się od przejechania dłonią po jej policzku.
- Dobra - odpowiedziała zrezygnowana - Pytaj - Ku niezadowoleniu Jareda uwolniła rękę z jego uścisku i odsunęła się opierając z powrotem o barierkę. Tym razem plecami.
- o co chodzi z tą pracą? - przeszedł szybko do rzeczy opierając się jednocześnie tak jak ona o ogrodzenie tarasu.
- Rafael jej nie lubi - odpowiedziała krótko zadzierając głowę do góry i patrząc w niebo.
- Czemu? - czyżby było coś w czym ta piękna parka się nie zgadza? Nie powinien się z tego cieszyć, ale jednak...
- Bo jej nie rozumie - odpowiedziała znów nic nie wyjaśniając i nadal wlepiając wzrok w upstrzone gwiazdami niebo.
- Możesz przestać odpowiadać mi w taki sposób? - Jared nie wiedział czy jest bardziej zirytowany czy rozbawiony jej buńczuczną postawą.
- Jaki? - spojrzała wreszcie na niego.
- Zagadkowy - odpowiedział.
- Inaczej nie umiem - znów zadarła głowę do góry.
- Spróbuj
- Cholera, mówił ci ktoś kiedyś, że straszna z ciebie męczydupa? - zirytowana oderwała się od barierki i stanęła centralnie przed nim.
- Robiłem z kobiecymi tyłkami różne rzeczy, żadna z nich nigdy nie narzekała - odpowiedział z głupim uśmiechem zanim zdążył się powstrzymać.
- I masz o sobie bardzo wysokie mniemanie - dodała
- Nie mogę powiedzieć żebym cierpiał z powodu kompleksów - Leto dalej głupio się do niej uśmiechał.
- Wiesz, tak właściwie to nie całkiem skłamałam z tym wywiadem - zmieniła nagle taktykę.
- Nie? - Leto uniósł brwi.
- Nie, kiedyś miałam zrobić z Tobą wywiad. - powiedziała.
- Serio? - Jared aż się wyprostował. Myśl, ze mógłby spotkać ją wcześniej, ale cos im w tym przeszkodziła natychmiast go wkurzyła. - Czemu to się nie odbyło? - chciał wiedzieć.
- Twoja asystentka odwołała wywiad w ostatniej chwili.
- Emma?
-Nie.- odpowiedziała Arianna z namysłem - Miała jakoś inaczej na imię. - przeczesała włosy ręką i zamyśliła się na chwilę - Shayla?
- Shanya - poprawił ją Jared przypominając sobie ciemnoskórą kobietę, która przez krótki czas była jego asystentką i z którą połączył go jeszcze krótszy, ale za to bardzo gorący romans. Chociaż romans to właściwe za duże słowo. Jared nie bawił się w romanse, on po prostu przeleciał dziewczynę kilka razy, a kiedy ta zaczęła zadawać niewygodne pytania w stylu "co z nami dalej będzie?" wyjaśnił jej dobitnie, że nic z nimi dalej nie będzie po czym ja zwolnił. Niedługo potem zatrudnił Emmę, jedyną kobietę na świecie, która odporna była na jego czar. I chociaż początkowo  z czystej próżności próbował ją uwieść ostatecznie się poddał. Wtedy też odkrył, że dużo lepiej pracuje się z kobietami, które nie widziały twojego penisa i przyjął zasadę, której trzymał się do dziś "Nigdy, przenigdy więcej, nie pieprzyc się z pracownikami!" - To naprawdę było dawno - dodał otrząsając się ze wspomnień.
- Tak, grałeś wtedy w Aleksandrze.
- OK - zaśmiał się - to wiele wyjaśnia. Trochę wtedy gwiazdorzyłem. - Puścił do niej oko.
- Wyrzucili mnie za to z pracy - powiedziała od niechcenia
- Co? - Jared aż się wyprostował - Wyrzucili Cię z pracy bo nie zrobiłaś ze mną wywiadu?
- Tak. - teraz to ona się zaśmiała. Zapewne na widok jego przerażonej miny - Pracowałam wtedy w jakimś szmatławcu z plotkami dla kobiet, byłam świeżo po studiach. Moja naczelna była szalona. Jak usłyszała, że nie będzie miała Twojej fotki na okładce kazała mi wypierdalać.
- O cholera, nie miałem pojęcia - Jared patrzył na nią z rosnąca rozpaczą. Nigdy nie uda mu się do niej zbliżyć, jeśli ona ma takie złe wspomnienia związane  z jego osobą - Przepraszam.
- Nie masz za co - uśmiechnęła się do niego  bez cienia złości- właściwie to powinnam Ci podziękować.
- Za co? - zdziwił się
- Jak wyrzucili mnie z "Gossip" poszłam na staż do Los Angeles Times i już tam zostałam. To była moja najlepsza zawodowa decyzja. - odpowiedziała
- Twój facet chyba tak nie uważa - wtrącił Jared zanim zdążył się powstrzymać. I z przerażeniem patrzył jak uśmiech znika z pięknych ust kobiety. Miał ochotę kopnąć sam siebie. Brawo Leto.
- On ma dobre intencje - powiedziała ze smutkiem znów opierając się o barierkę. - Co nie zmienia faktu, że to nie Twoja sprawa - dodała, z jak się Jaredowi wydawało, udawaną złością.
- Wytłumacz mi wszystko i dam ci spokój - posłał jej jeden ze swoich opatentowanych uśmiechów
- Obiecujesz? - uniosła ironicznie brwi.
- Słowo harcerza - podniósł do góry dwa palce a drugą rękę położył na piersi.
- A byłeś kiedyś harcerzem? - zapytała podejrzliwie.
- yyy nie? - uśmiechnął się rozbrajająco.
- No i co ja mam z tobą zrobić? - westchnęła.
- Oświecić mnie.
- Dobra, niech ci będzie. - warknęła zrezygnowana - jestem dziennikarką.
- To już wiem  - wytracił się Jared.
- Oj, zamknij się  - fuknęła na niego zirytowana.
- Już siedzę cicho. - Jared udał, ze zasznurowuje sobie usta. Chociaż wyglądała na wkurzoną nie mógł powstrzymać się od śmiania się do niej. Zdenerwowana Arianna była urocza. Podobał mu się sposób w jaki podpierała się wtedy pod boki, albo poprawiała swoje długie ciemne włosy, a przede wszystkim jak z niezadowoleniem wydymała usta. Miał ochotę je pocałować.
- Zajmuję się dziennikarstwem śledczym. Rafael uważa, ze to nie zajęcie dla kobiety, że to niebezpieczne. W zeszłym roku miałam mały... - zawahała się na chwilę -  wypadek przy pracy i od tego czasu obiecałam, że będę ostrożniejsza. Powiedziałam mu, że już nie będę tego robić, że w redakcji zajmę się innymi tematami. 
- Okłamałaś go? - Wtrącił Jared.
- Nie kłamałam gdy mu to obiecywałam! - oburzyła się Arianna - Naprawdę próbowałam robić coś innego, ale  nie umiem. Nie umiem pisać o bzdurach, modzie i urodzie, wiec ostatecznie wróciłam do dziennikarstwa śledczego. Rafael o tym nie wie i gdyby się dowiedział o tej kradzieży zaraz zacząłby wypytywać co robiłam w tej kawiarni i tak dalej, w końcu w jakiś sposób dowiedziałby się prawdy o mojej pracy. Pomijając oczywiście wszystkie spiskowe teorie jakie ułożyłby na temat tej kradzieży.
-Czekaj, czekaj - przerwał jej Jared - co to znaczy, że miałaś wypadek?
- Nieważne, nie ma o czym mówić. - ucięła szorstko.
- Chyba jednak jest, skoro Twój facet tak przez to reaguje - naciskał Jared. Z jakiegoś powodu myśl, że Ariannie mogłaby stać się jakaś krzywda i jego napawał przerażeniem.
- Nie chce o tym gadać, ok? - powiedziała - Było. Minęło.
- Ale... - nie dawał za wygraną.
- Nie ma żadnego ale - nie dała mu dojść do słowa - powiedziałam ci wszystko co powinieneś wiedzieć. Wystarczy tej spowiedzi.


                                                                                                                      
Hello :)
Znów kończę nie tam gdzie planowałam, ale chcąc wreszcie coś zamieścić postanowiłam trochę rozdział skrócić. Ciąg dalszy w następnym.
Dziękuje Wam wszystkim za cierpliwość i miłe komentarze :)

8 komentarzy:

  1. cudowny , czekam na nowy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny blog, szkoda że tak mało rozdziałowy czekam na więcej :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej xD zerkam tu raz na tydzien z mysla ze moze historia do przodu poszla a tu dalej nic ;)) czy mozna sie spodziewac dalszych losow czy raczej mozna uznac ze opowiadanie sie 'skonczylo' ;D (mam nadzieje ze jednak bedziesz pisac XD) pozdrawiam, M.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czy blog jest zawieszony/zakonczony? Czytelniczka

    OdpowiedzUsuń