środa, 29 października 2014

Rozdział 7

Got a secret. Can You keep it? 

***

Kurwa! kurwa! kurwa!
Cholera! cholera! cholera!
Nie! Nie! Nie! Nie! Nie!
Rafael się wścieknie!
To pierwsze co pomyślała Arianna, gdy usłyszała słowa Leto.

Ale właściwie my to się już znamy...

sobota, 27 września 2014

Rozdział 6


Lady in red 

***

Jared nie wiedział, czy to jego wyobraźnia płata mu paskudnego figla pokazując kobietę o której myślał intensywnie od kilku dni, czy też ona naprawdę tam stoi. W czerwonej, sięgającej do połowy ud koronkowej sukience, z rozpuszczonymi, lekko kręconymi włosami i drinkiem w ręku. Leto, tracisz rozum pomyślał w pierwszej chwili, ale im dłużej patrzył w jej stronę bym bardziej utwierdzał się w przekonaniu, że jednak tam jest.
Od pamiętnego spotkania w kawiarni, a właściwie przed nią, nie mógł przestać myśleć o ciemnookiej brunetce. Prześladowała go nawet w snach. Jej melodyjny głos, ciemne oczy, pełne usta śniły mu się praktycznie każdej nocy. Na jawie też nie było lepiej. Wydawało mu się, że widzi ją na ulicy, w sklepie, podczas joggingu. Nie był w stanie skupić się na pracy, bo co chwila wracał pamięcią do tego dziwnego spotkania. Wkurzało go to tym bardziej, że akurat teraz praca wymagała od niego ogromnego skupienia. Renegocjowanie kontraktu, wprowadzenie do niego stosownych propozycji to wszystko było na głowie jego i Emmy. A on za cholerę nie mógł się skupić. Złapał się nawet na tym, że zaczął rozważać powrót do tamtej kawiarni z nadzieją, że znów spotka tam tę kobietę. Ostatecznie porzucił jednak tę myśl. Nikt nie wróci dobrowolnie do miejsca w którym go okradziono. Ona już się tam na pewno nie pojawi. Daj sobie spokój Leto.

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Rozdział 5

Face to face with a tiger

***
Godzinę później...
 
W budynku wytwórni pojawił się wreszcie Rafael Saint-Andre. Wyglądając jak zawsze elegancko, szedł stanowczym i spokojnym krokiem w stronę windy prowadzącej bezpośrednio na najwyższe piętro i do holu jego gabinetu. Jednak ten spokój i opanowanie to były tylko pozory, bo w duszy skakał właśnie i biegał po łące z radości. Każde spotkanie z Arianną tak na niego działało. Zdawał sobie sprawę, że zachowuje się jak zakochany smarkacz, ale nie potrafił i nie chciał nic na to poradzić, ta dziewczyna była jego całym światem. 

Nie przeszkadzał mu w tym nawet fakt, że doskonale wiedział o kłamstwach Arianny. Co było do przewidzenia, znów wtykała nos w jakieś z daleka śmierdzące sprawy i wspólnie z tym swoim redakcyjnym kumplem Mikem szukała sensacji. I oczywiście pomagał im (a dokładnie jej) ten cholerny detektyw Newman. I oczywiście jak zawsze bezinteresownie. 

sobota, 9 sierpnia 2014

Rozdział 4

What did I do last night? 

***

Rafael wparował do swojego, mieszczącego się na najwyższym piętrze budynku wytwórni, biura ponad półgodziny wcześniej niż zwykle. Pod pachą niósł poranną gazetę i wprost emanował termojądrową wściekłością.

- Brooke – warknął na swoją asystentkę jakby to ona była wszystkiemu winna – połącz mnie natychmiast z Jaredem Leto.
- Oczywiście, pro... - zdążyła tylko wydukać, zanim zniknął za podwójnymi drzwiami swojego gabinetu. Trzaskając nimi głośno.

Brooke szybko odszukała w spisie telefonów numer wokalisty, wybrała go i czekała na połączenie. Jednak zamiast monotonnego piiiiip usłyszała „Wybrany abonent jest w tym momencie nieosiągalny. Prosimy spróbować później”.

- Cholera, szefowi się to nie spodoba. - mruknęła pod nosem.

sobota, 2 sierpnia 2014

Rozdział 3

Little party never killed nobody

***
Jared wściekły wyszedł z wieżowca, w którym mieściło się mieszkanie jego brata. Stanął na chodniku i rozejrzał się dziko po okolicy, jakby spodziewał się jakiegoś znaku od Boga, albo interwencji sił wyższych. Niebiosa powinny się teraz rozstąpić, Bóg powinien z nich wyjrzeć i pogrozić Shannonowi palcem! Tak! tak właśnie powinno się stać.

Wokalista już dawno nie był na brata tak wściekły. Jadąc do niego, miał nadzieje na rozmowę i wyjaśnienie wszystkiego. Shannon ostatnio zachowywał się dziwnie. To znaczy on zawsze zachowywał się dziwnie, ale teraz to już zaczynało być irytujące. Jared podejrzewał, że jego starszy brat przez lata ich współpracy przyzwyczaił się, że wszystko co związane z zespołem załatwia Jared. Shannon po prostu przestał się tym interesować. Nie obchodziło go nic poza sprawami ściśle związanymi z muzyką. Promocja, czy reklama nie interesowała go wcale. Robił po prostu to, co kazali mu brat lub Emma. I było mu z tym dobrze. Mógł wieść bezstresowe życie, bawić się, pić i pieprzyć wszystko co popadnie.

środa, 30 lipca 2014

Rozdział 2

Is it right?

***

Lepiej dla Ciebie, żebyś nie wiedział. Te słowa brzęczały mu w uszach jeszcze na długo po ich rozstaniu. Kim była ta kobieta? Czemu była taka tajemnicza? Co ukrywała za tymi pięknymi ciemnymi oczami? Dlaczego nie chciałam mu nawet powiedzieć jak ma na imię? Te pytania nie dawały mu spokoju. Tak zajął się myśleniem o pięknej nieznajomej, że nie zauważył, kiedy nogi same zaniosły go do wytwórni. Nie zauważył też goniącej go Emmy.
- Jared!- Ludbroock złapała go za ramię i odwróciła w swoją stronę – Wołam Cię już od kilku minut!
- Sorry, zamyśliłem się, nie słyszałem – wymamrotał.
- Co Ty taki jakiś niewyraźny jesteś? - przyjrzała mu się uważnie – Tak się przejmujesz tym spotkaniem? Rozmawiałam z paroma osobami, podobno to tylko taka kurtuazyjna pogawędka.
- Co? - Jared nie słuchał jej zbyt uważnie.
- No tłumacze Ci, że on raczej nie chce nic szczególnego – odpowiedziała lekko poirytowana Emma.
- To po cholerę nas tu ściągnął?

niedziela, 27 lipca 2014

Rozdział 1


Behind the dark eyes

***

Jednak nie zdążę się z Tobą spotkać przed wizytą u prezesa. Widzimy się w jego gabinecie za godzinę. Tylko się nie spóźnij.
Przeczytał SMSa jeszcze raz. Zajebiście. Nawet jego własna asystentka nie ma dla niego czasu. Wydawałoby się, że płaci jej grube pieniądze za to, żeby była na każde jego skinienie, a ona tak po prostu „nie zdąży”. No kurwa, nikt go już nie szanuje. Brat i kumpel się wypieli i wysłali go na starcie z nowym prezesem samego, stwierdzając, że i tak „żadni z nich dyplomaci”, więc do niczego się nie przydadzą.
A skąd oni wiedzą, że dyplomaty tu potrzeba? Nikt nie wie czego ten nowy prezes od nich chce. I to zaraz po powrocie z trasy. Co mu się nie podoba? Płyty idą jak woda, koncerty wyprzedane co do jednego miejsca, kasa spływa drzwiami i oknami. Czego więcej może chcieć taki prezes? Przecież im zawsze chodzi tylko o kasę. Nic więcej. A ten podobno jeszcze jest jakiś wyjątkowo dziany. Jeden z najbogatszych ludzi na świecie. Chociaż Jared słyszał już, że nie tyle on co jego ojciec. Kupił synusiowi wytwórnie.