Lady in red
***
***
Jared nie wiedział, czy to jego
wyobraźnia płata mu paskudnego figla pokazując kobietę o
której myślał intensywnie od kilku dni, czy też ona naprawdę tam
stoi. W czerwonej, sięgającej do połowy ud koronkowej sukience, z
rozpuszczonymi, lekko kręconymi włosami i drinkiem w ręku. Leto, tracisz rozum pomyślał w pierwszej chwili, ale im
dłużej patrzył w jej stronę bym bardziej utwierdzał się w
przekonaniu, że jednak tam jest.
Od pamiętnego spotkania w kawiarni, a
właściwie przed nią, nie mógł przestać myśleć o ciemnookiej
brunetce. Prześladowała go nawet w snach. Jej melodyjny głos,
ciemne oczy, pełne usta śniły mu się praktycznie każdej nocy. Na
jawie też nie było lepiej. Wydawało mu się, że widzi ją na ulicy, w sklepie, podczas joggingu. Nie był w stanie skupić się na pracy,
bo co chwila wracał pamięcią do tego dziwnego spotkania. Wkurzało
go to tym bardziej, że akurat teraz praca wymagała od niego
ogromnego skupienia. Renegocjowanie kontraktu, wprowadzenie do niego
stosownych propozycji to wszystko było na głowie jego i Emmy. A on
za cholerę nie mógł się skupić. Złapał się nawet na tym, że
zaczął rozważać powrót do tamtej kawiarni z nadzieją, że znów spotka tam tę kobietę. Ostatecznie porzucił jednak tę myśl. Nikt nie
wróci dobrowolnie do miejsca w którym go okradziono. Ona już się
tam na pewno nie pojawi. Daj sobie spokój Leto.